***
Obudziłam się w niedzielny poranek chciałam przytulić się do Marcela ale jak zwykle go nie było. W sobote znowu poszedł a impreze i nie wrócił do domu. - Satndard - pomyślałam
- Napewno spi u swojego kolegi - powiedziałam sama do siebie
Nigdy ne pytałam jego kolegów czy to prawda. Bo według mnie w związku najważniejsze jest zaufanie.
Pokierowałam się w stonę łazienki. Napuściłam wody do wanny i zwięłam relaksującą kąpiel. Po około 20 minutach wyszłam z wanny, ubrałam się
I pokierowałam się w stronę kuchni. Wyciągnęłam miskę , mleko i płatki i zrobiłam to co lubiłam najbardziej. Poszłam usiąść się na kanapie. Włączyłam telewizor i zajadałam sie jak Przemek na to mówił " Pokarmem bogów ". Po chwili usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Wstałam i poszłam na korytarz zobaczyć kto to.
- Cześć - powiedział Marcel i mnie wyminoł.
Nie dał mi nawet buziaka.. NIC.
- No Hej. Jak tam na imprezie ? - zapytałam
- Gadaj ciszej głowa mnie boli. A jak mogło być zajebiście kurwa!- powiedział
Dobrze wiedział że nie lubiłam jak przeklinał..ale już nic nie mówiłam.
Usiadłam koło niego.Czułam damskie perfumy.
- Kochanie skąd te damskie perfumy ? - zapytałam
- Już myślisz że Cię zdradzam nie ?! Może nie wiesz ale do takiego ciacha jak ja dziewczyny się kleją na imprezach - powiedział
- No okej ale ja się tylko zapytałam - powiedziałam troszkę smutna
- Jejku przepraszam noo - powiedział i położył mi ręke na udzie
- Nic się nie stało - powiedziałam i się uśmiechnęłam
Każda sprzeczka tak sie kończyła.. byłam na niego zła ale ten zawsze zrobił cos żebym mnie "uciszyć". Marcel pojechał na basen. Ja wzięłam tylko szalik Jaskółek i na 18 poszłam na stadion.
Kibicowanie zawsze mi pomagało. Moje serce było rozdarte między Unią Tarnów a Unią Leszno. Zawsze kochałam te dwie drużyny. Dziś jechaliśmy z Częstochową. Usiadłam na trybunie najbliżej parku maszyn. Wzięłam do ręki telefon i napisałam do Martina
" Powodzenia. Same 3 poproszę! ;) "
Po chwili dostałam odpowiedź
" Postaram się i dzięki! pokiwaj mi mało! ;p "
Spojrzałam w stronę parku maszyn Martin mi kiwał.Odmachałam mu i spojrzałam na tor bo było jego próba.
Jaskółki jechały jak szalone najwięcej punktów zdobył Janusz Kołodziej , a po 10 zdobyli Martin i Maciek. I wygrali z Lwami
Po meczu wróciłam do domu.. oczywiście pustego domu bo Marcel jak zawsze miał coś do roboty. Położyłam się znowu sama w łóżku i zasnęłam.
_____________________________________
No i mam prolog..
Mam nadzieję że podoba wam się i będziecie komentować i czytać :D Jak macie jakieś pytania śmiało pytajcie
- Ściskam Ola ;*

.jpg)
.jpg)
.jpg)

